Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym:
Wezmę dwie.
Weź jedną, tyle nie wypijemy...
Wezmę dwie, damy radę.
Nie damy, zobaczysz.
Damy radę. Biorę dwie...
Wchodzi do sklepu:
- Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady.
Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym:
Wezmę dwie.
Weź jedną, tyle nie wypijemy...
Wezmę dwie, damy radę.
Nie damy, zobaczysz.
Damy radę. Biorę dwie...
Wchodzi do sklepu:
Dzieciak przynosił ze szkoły same jedynki, dwóje i uwagi w dzienniczku. Ojciec mówi:
Poszedł chłopak, po półroczu wraca - same czwórki i piątki.
No widzisz, synek, dało się być grzecznym i uczyć się?
Jasne tata, przyszedłem, patrzę - przy drzwiach jeden taki ukrzyżowany. W sieni następny. Na jadalni, w świetlicy... mówię ci tam się z człowiekiem nie pierdolą...
Jasiu wpada spóźniony do szkoły. Na schodach stoi dyrektor i woła:
Dziesięć minut spóźnienia!
Ku*wa, ja też! - stwierdza Jasiu ze zrozumieniem.
Jasio, pisząc wypracowanie, pyta ojca:
Tato, jak się powinno pisać: Królowa Lodu, czy Królowa Loda?
To zależy, synu, czy chcesz żeby była postacią negatywną, czy pozytywną...
Jasiu rozmawia z ojcem:
Tatusiu, chyba muszę iść do okulisty!
Dlaczego?
Bo od dawna nie widzę kieszonkowego, które miałeś mi dać.
Przychodzi ksiądz po kolędzie do rodziny Jasia i oczywiście zadaje Jasiowi standardowy zestaw pytań:
A ile masz lat?
Siedem...
A do kościółka chodzisz ?
Chodzę...
Co niedziela?
Co niedziela...
Z całą rodziną?
Z całą
A do którego?
Do Carrefoura...
Mama pyta Jasia:
Jaka jest ta wasza nowa pani od matematyki?
Bardzo fajna! Już drugi raz podczas tej zimy złamała nogę
Jasiu odmawia wieczorną modlitwę:
I jeszcze spraw Panie Boże, żeby Ankara była stolicą Finlandii.
Co ty gadasz? - dopytuje się mama.
Tak napisałem na klasówce z geografii!
Ojciec do Jasia:
Matka skarży się że zachowujesz się, jakbyś w ogóle nie słyszał, co się do ciebie mówi
Ale tato...!
Nie tłumacz się tylko mi powiedz jak tego dokonać