Czech przychodzi w nocy z pracy, nie chcąc budzić Żony poszedł spać do stodoły. Rano żona się budzi i patrzy - nie ma męża! Szuka go, szuka i pomyślała: Może jest w stodole i znalazła go, nagle poczuła, że coś śmierdzi od męża i pyta go:
- Co znowu żeś się ochlał? To dlatego tak śmierdzi?
- A wyobraź sobie, że wracasz w nocy do domu, przechodzisz obok cmentarza a z grobu wychodzi ręka i mówi: chodź… chodź.. to co byś wtedy zrobiła?
- No chyba bym umarła.
- No widzisz a ja żem się tylko zesrał.