Przychodzi indianin do urzędu stanu cywilnego i mówi, że chce zmienić nazwisko. Urzędnik go pyta:
- Jak pan ma obacnie na imię?
- Spadający orzeł z nieba i uderzający wrogów z nienacka.
- A jak chce się obecnie nazywać?
- Łuuuuuuuuuuuuuubudu!
Najnowsze żarty - prosto z pieca, niektóre mogą być nieco suche ;)
mąż do żony: idź po piwo. żona: może jakieś magiczne słowo?! mąż: hokus pokus czary mary wypierdalaj po browary.
w windzie stoją: Lewandowski, Święty Mikołaj i mądra blondynka. na ziemi leży banknot 100zł. kto go podniesie? Odp: Lewandowski podniesie, bo Święty Mikołaj i mądra blondynka nie istnieją.
Jasio do księdza: pańskie kazanie było zajebiste. tata jasia: nie mów tak. jasio do księdza: pańskie kazanie było naprawdę zajebiste. tata jasia: opamiętaj się póki możesz. jasio do księdza: pańskie kazanie było takie zajebiste, że postanowiłem dać 1000zł na kościół. tata jasia: pierdolisz.
jasio przychodzi do mamy i mówi: opowiem ci kawał tylko on ma trochę przekleństw. na to mama: to zamiast przekleństw mów ,,glut'' jasio: glut glut glut glut glut glut